Podziel się z innymi
Z danych europejskiego stowarzyszenia producentów karmy dla zwierząt wynika, że psa ma dziś niemal połowa polskich gospodarstw domowych, więcej niż w zdecydowanej większości krajów Europy, a licząc wszystkie gatunki razem, zwierzę domowe mieszka już w prawie co drugim europejskim domu (FEDIAF, 2025). Pies czy kot dawno przestał być dodatkiem do rodziny.
Dla wielu osób jest jej pełnoprawnym członkiem, uwzględnianym w planowaniu urlopu, w domowym budżecie i w codziennych ustaleniach, kto dziś wyprowadzi psa na spacer. Nic dziwnego, że pytanie o to, jak taka bliskość przekłada się na nasze realne samopoczucie, dobrostan i zdrowie, ma dziś znaczenie wykraczające daleko poza ciekawostkę.
A jednak, gdy przyjrzeć się temu, co na temat wpływu zwierząt na nasze samopoczucie faktycznie mówi nauka, obraz okazuje się dużo mniej jednoznaczny, niż podpowiada intuicja i branża zoologiczna. Największy jak dotąd przegląd badań na ten temat, obejmujący 54 prace naukowe, wykazał jednoznacznie pozytywny wpływ posiadania zwierzęcia na zdrowie psychiczne właściciela w 17 z nich, a więc w niespełna jednej trzeciej (Scoresby et al., 2021). W pozostałych efekt okazywał się mieszany, żaden albo, rzadziej, wyraźnie negatywny. Już w 2011 roku amerykański psycholog Hal Herzog pytał wprost, czy korzyści ze wspólnego mieszkania ze zwierzęciem są faktem, fikcją, czy wciąż tylko hipotezą. Piętnaście lat i setki kolejnych publikacji później to pytanie wcale nie straciło na aktualności.
Co naprawdę mówią duże przeglądy badań
Autorzy wspomnianego przeglądu z University of Tennessee przeanalizowali 54 badania, obejmujące zarówno populację ogólną, jak i osoby starsze, dzieci, pacjentów przewlekle chorych oraz osoby z poważnymi zaburzeniami psychicznymi. Efekt jednoznacznie pozytywny odnotowano w 17 z nich, mieszany w 19, brak jakiegokolwiek efektu w 13, a wyraźnie negatywny w 5 (Scoresby et al., 2021). Zdecydowana większość, 41 z 54 analizowanych prac, miała charakter przekrojowy, czyli fotografowała jedną chwilę w życiu badanych, a nie śledziła jej zmian w czasie, co już na starcie ogranicza możliwość wnioskowania o przyczynowości, a nie tylko o współwystępowaniu zjawisk. Co ciekawe, wśród badań prowadzonych wyłącznie na osobach starszych żadne nie wykazało jednoznacznie pozytywnego wpływu zwierzęcia na dobrostan psychiczny. Autorzy zwracają też uwagę na tak zwany efekt szuflady, czyli tendencję do niepublikowania badań z wynikami negatywnymi lub zerowymi, co prawdopodobnie zawyża odsetek prac sugerujących korzyści w literaturze jako całości.
Rok 2022 przyniósł pierwszy systematyczny przegląd skupiony wyłącznie na samotności i izolacji społecznej, czyli tych obszarach, w których zwierzętom przypisuje się zwykle najwięcej dobrego. Kretzler i współpracownicy (2022), analizując 24 badania, ustalili, że posiadanie zwierzęcia dość konsekwentnie wiąże się z niższym poziomem izolacji społecznej wśród dorosłych. To ważne rozróżnienie, bo samotność i izolacja społeczna, choć powiązane, nie są tym samym: izolacja opisuje obiektywny brak kontaktów z innymi ludźmi, samotność to subiektywne poczucie ich niedostatku. Z samotnością bywa jednak inaczej. Związek między posiadaniem zwierzęcia a niższym poczuciem samotności ujawnił się wyraźnie dopiero w badaniach prowadzonych po wybuchu pandemii COVID-19, wcześniej dane w tej sprawie były niejednoznaczne. Ten sam przegląd nie potwierdził też, jakoby konkretny gatunek zwierzęcia miał tu większe znaczenie niż sam fakt jego posiadania, wbrew popularnemu przekonaniu o wyższości psów nad kotami w tej roli.
Dlaczego zwierzę miałoby w ogóle na nas wpływać?
Skoro dane są tak niejednoznaczne, warto zapytać, jaki w ogóle miałby być mechanizm tego wpływu. Jedną z najczęściej przywoływanych odpowiedzi jest oksytocyna, hormon kojarzony z więzią matki i dziecka oraz z zaufaniem w relacjach międzyludzkich. Beetz i współpracownicy (2012), przeglądając 69 badań nad interakcjami międzygatunkowymi, odnotowali udokumentowane efekty kontaktu ze zwierzęciem w zakresie uwagi społecznej, nastroju, poziomu kortyzolu, tętna i ciśnienia krwi. W jednym z cytowanych tam badań kontakt z własnym psem po powrocie z pracy podnosił poziom oksytocyny we krwi kobiet, ale nie mężczyzn, u których w tych samych warunkach poziom hormonu nawet nieznacznie spadał. Zjawisko to nie ogranicza się do samego samopoczucia. Sami autorzy przeglądu wskazują, że część udokumentowanych efektów fizjologicznych, zwłaszcza spadek tętna i ciśnienia krwi w obecności zwierzęcia, może tłumaczyć również korzyści zdrowotne obserwowane w badaniach kardiologicznych, do których zaraz przejdę.
Innym mechanizmem, lepiej zbadanym eksperymentalnie, jest rola zwierzęcia jako źródła wsparcia społecznego. McConnell i współpracownicy (2011) w serii trzech badań wykazali, że właściciele zwierząt notują wyższą samoocenę, są sprawniejsi fizycznie, bardziej sumienni i rzadziej prezentują lękowy styl przywiązania niż osoby bez zwierząt, przy czym wsparcie płynące od zwierzęcia uzupełniało, a nie zastępowało wsparcie ludzi. Część tej różnicy w aktywności fizycznej tłumaczy się chyba najzwyklej w świecie: spacer z psem bywa nawykiem ruchowym łatwiejszym do utrzymania niż samodzielnie motywowany trening, bo zwierzę codziennie przypomina o swoich potrzebach niezależnie od naszego nastroju czy poziomu motywacji. Najciekawszy okazał się jednak eksperyment laboratoryjny z tej samej pracy. Obecność zwierzęcia łagodziła emocjonalne skutki wywołanego w warunkach kontrolowanych odrzucenia społecznego, co jako jedno z niewielu badań w tej dziedzinie pozwala mówić nie tylko o korelacji, ale i o pewnym mechanizmie przyczynowym.
Najstarszym i wciąż najczęściej cytowanym dowodem na fizyczne korzyści z posiadania zwierzęcia, wykraczające poza samo samopoczucie psychiczne, pozostaje klasyczna już praca Friedmann i Thomasa (1995). Wśród 369 pacjentów obserwowanych przez rok po zawale serca zmarła zaledwie jedna osoba spośród 87 posiadających psa, wobec 19 z 282 osób, które psa nie miały; różnica była istotna statystycznie. Co ważne, posiadanie kota takiej zależności nie wykazało. Te dane nie są wcale reliktem sprzed trzech dekad. Znacznie nowsze badanie oparte na reprezentatywnej próbie ponad 15 tysięcy Australijczyków potwierdziło niższe ryzyko zgonu z jakiejkolwiek przyczyny wśród właścicieli psów, z ilorazem szans na poziomie 0,77 (Taniguchi et al., 2024).
Dla kogo zwierzę bywa wsparciem, a dla kogo nie
Uśrednione wyniki dużych przeglądów maskują coś, co z klinicznego punktu widzenia interesuje mnie najbardziej, mianowicie to, że wpływ zwierzęcia wcale nie jest taki sam dla wszystkich. Hajek i König (2020), analizując dane ponad 1 160 Niemców po 65 roku życia żyjących bez partnera, ustalili, że posiadacze psów byli mniej izolowani społecznie niż osoby bez zwierząt, podczas gdy u posiadaczy kotów takiej różnicy nie odnotowano. Co więcej, niższy poziom samotności dotyczył wyłącznie kobiet posiadających zwierzę, u mężczyzn różnicy nie było. Tłumaczy się to czasem tym, że psy, w odróżnieniu od kotów, wymuszają regularne wyjścia z domu, podczas których łatwiej o przypadkową rozmowę z sąsiadem czy innym spacerowiczem, więc działają raczej jako społeczny łącznik niż wyłącznie domowy towarzysz.
Podobna złożoność widoczna jest na drugim biegunie życia. Wśród badań nad dziećmi i młodzieżą uwzględnionych w przeglądzie z University of Tennessee jedno, obejmujące 2 584 nastolatków obserwowanych od dziesiątego do dwunastego roku życia, przyniosło wynik równie zaskakujący, co pouczający: posiadanie psa w wieku dziesięciu lat przewidywało lepsze samopoczucie psychiczne dwa lata później, podczas gdy posiadanie kota przewidywało samopoczucie gorsze (Scoresby et al., 2021). Trudno dziś jednoznacznie wskazać, co za tym stoi. Prawdopodobnie zbiegają się tu różnice w stylu opieki, aktywności fizycznej całej rodziny i oczekiwaniach rodziców wobec danego gatunku zwierzęcia, a nie sama jego obecność w domu.
Jeszcze bardziej pouczający, choć niewygodny dla popularnej narracji, jest wynik Antonacopoulos i Pychyla (2010). W badaniu 132 osób mieszkających samotnie silniejsze przywiązanie do zwierzęcia przewidywało wyższy, a nie niższy poziom samotności i objawów depresyjnych. Nie oznacza to, rzecz jasna, że zwierzę szkodzi. Prawdopodobne wyjaśnienie jest odwrotne: to osoby już bardziej samotne i przygnębione silniej przywiązują się do zwierzęcia, traktując je jako rekompensatę niezaspokojonej potrzeby bliskości. Podobny mechanizm autoselekcji sugerują zresztą autorzy przeglądu z University of Tennessee, wskazując, że to raczej istniejące już trudności psychiczne mogą skłaniać ludzi do wzięcia zwierzęcia, a nie odwrotnie (Scoresby et al., 2021).
To właśnie ten problem, czyli pytanie, co jest tu przyczyną, a co skutkiem, stanowi największą przeszkodę w rzetelnej ocenie, ile w gruncie rzeczy zawdzięczamy naszym zwierzętom.
Problem z przyczynowością, czyli dlaczego to tak trudno zbadać
Pandemia COVID-19 dała badaczom rzadką okazję, by przyjrzeć się temu pytaniu w warunkach naturalnego eksperymentu społecznego. Ratschen i współpracownicy (2020) przebadali blisko 6 tysięcy mieszkańców Wielkiej Brytanii podczas pierwszego lockdownu, z czego niemal 90% miało wówczas jakieś zwierzę domowe. Większość badanych opisywała swoje zwierzę jako istotne źródło wsparcia w tym trudnym czasie. Co ciekawe, siła przywiązania do zwierzęcia nie wiązała się istotnie ze zmierzonym za pomocą standardowych skal poziomem zdrowia psychicznego, mimo że subiektywnie ludzie odczuwali wsparcie, kolejny sygnał, że to, co deklarujemy, nie zawsze pokrywa się z tym, co da się zmierzyć. Sama autorka badania zastrzegała jednak wyraźnie, że wynik ten nie ma znaczenia klinicznego i nie usprawiedliwia zachęcania ludzi do brania zwierząt specjalnie po to, by chronić zdrowie psychiczne. Badanie miało bowiem charakter przekrojowy i korelacyjny, a nie przyczynowy.
Prawdziwie przyczynową odpowiedź na to pytanie przyniosła dopiero praca opublikowana na początku tego roku. Ananyev i współpracownicy (2026) wykorzystali jako naturalny eksperyment zmianę prawa najmu w australijskim stanie Wiktoria, która w 2020 roku zniosła możliwość odmawiania najemcom prawa do posiadania zwierzęcia bez uzasadnionej przyczyny. Porównując 495 najemców, których sytuacja zmieniła się dzięki nowym przepisom, z osobami w zbliżonej sytuacji życiowej, autorzy nie odnotowali statystycznie istotnego wpływu posiadania zwierzęcia ani na poziom samotności, ani na satysfakcję z życia, ani na ogólny czy psychiczny stan zdrowia. Autorzy proponują też inne wyjaśnienie, równie warte uwagi: nawet jeśli zwierzę realnie pomaga części właścicieli, korzyść tę mogą równoważyć obowiązki i koszty samej opieki, zwłaszcza czas, pieniądze i mniejsza dostępność na inne aktywności społeczne, co w uśrednionym wyniku po prostu się znosi. Wniosek, jaki z tego wyciągają, wydaje mi się szczególnie wart zapamiętania: osoby, które biorą zwierzę licząc przede wszystkim na konkretne korzyści dla swojego samopoczucia, mogą się rozczarować, w przeciwieństwie do tych, którzy robią to z autentycznej sympatii do zwierząt.
Zanim zdecydujesz się na zwierzę
Warto tu jednak dodać zastrzeżenie w drugą stronę. Powell i współpracownicy (2019), w jednym z niewielu badań o choćby częściowo kontrolowanym układzie, śledzili losy 71 osób, z których część zdecydowała się na psa na początku badania, a część dopiero po jego zakończeniu. U tych, którzy wzięli psa od razu, poziom samotności obniżył się zauważalnie po 3 i po 8 miesiącach. Zestawione razem, obie prace wcale się nie przeczą. Krótkoterminowa poprawa nastroju po pojawieniu się zwierzęcia w domu bywa realna, natomiast to, czy utrzymuje się ona po dwóch latach w twardych, uśrednionych danych, pozostaje znacznie bardziej otwartym pytaniem.
Uczciwie trzeba też policzyć koszty. Te finansowe łatwo oszacować, emocjonalne trudniej, a bywają równie dotkliwe: żałoba po stracie zwierzęcia jest dla właścicieli przeżyciem porównywalnym do żałoby po bliskiej osobie, rzadko jednak jest tak traktowana przez otoczenie.
Co z tego wynika dla kogoś, kto rozważa wzięcie zwierzęcia licząc na poprawę samopoczucia? Pierwsze: warto uczciwie odpowiedzieć sobie, czy motywacja jest instrumentalna, nastawiona na konkretny efekt terapeutyczny, czy płynie raczej z autentycznej chęci opieki nad zwierzęciem, bo to właśnie druga grupa najczęściej opisuje swoją decyzję jako trafną, niezależnie od tego, co pokazują skale kwestionariuszowe. Drugie: zwierzę nie zastąpi leczenia depresji, lęku czy przewlekłej samotności, a autorzy cytowanego wyżej przeglądu z Tennessee wprost ostrzegają przed poleganiem na zwierzęciu zamiast na sprawdzonych metodach pomocy psychologicznej. Trzecie: jeśli decyzja już zapadła, warto pamiętać, że to jakość więzi, a nie sam fakt posiadania zwierzęcia, najsilniej wiąże się z korzyściami, jakie do tej pory udało się potwierdzić badaniami.
Podczas konsultacji online temat zwierząt pojawia się u moich pacjentów zaskakująco często, zwykle mimochodem, jako jeden z niewielu jasnych punktów trudnego tygodnia. Rzadko jednak proszą mnie o receptę w postaci szczeniaka czy kociaka. I chyba słusznie: z tego, co dziś wiemy, zwierzę potrafi naprawdę wiele dać, ale najwięcej tym, którzy niczego konkretnego w zamian od niego nie oczekują.
Bibliografia
Ananyev, M., Botha, F., Lamberova, N., & Peyton, K. (2026). The Causal Effect of Pet Ownership on Health and Well-being. Applied Research in Quality of Life, 21(2), 781–795.
Antonacopoulos, N. M. D., & Pychyl, T. A. (2010). An examination of the potential role of pet ownership, human social support and pet attachment in the psychological health of individuals living alone. Anthrozoös, 23(1), 37–54.
Beetz, A., Uvnäs-Moberg, K., Julius, H., & Kotrschal, K. (2012). Psychosocial and psychophysiological effects of human-animal interactions: The possible role of oxytocin. Frontiers in Psychology, 3, Article 234.
FEDIAF (European Pet Food Industry Federation). (2025). Facts & Figures 2025.
Friedmann, E., & Thomas, S. A. (1995). Pet ownership, social support, and one-year survival after acute myocardial infarction in the Cardiac Arrhythmia Suppression Trial (CAST). American Journal of Cardiology, 76(17), 1213–1217.
Hajek, A., & König, H. H. (2020). How do cat owners, dog owners and individuals without pets differ in terms of psychosocial outcomes among individuals in old age without a partner? Aging & Mental Health, 24(10), 1613–1619.
Herzog, H. (2011). The impact of pets on human health and psychological well-being: Fact, fiction, or hypothesis? Current Directions in Psychological Science, 20(4), 236–239.
Kretzler, B., König, H.-H., & Hajek, A. (2022). Pet ownership, loneliness, and social isolation: A systematic review. Social Psychiatry and Psychiatric Epidemiology, 57(10), 1935–1957.
McConnell, A. R., Brown, C. M., Shoda, T. M., Stayton, L. E., & Martin, C. E. (2011). Friends with benefits: On the positive consequences of pet ownership. Journal of Personality and Social Psychology, 101(6), 1239–1252.
Powell, L., Edwards, K. M., McGreevy, P., Bauman, A., Podberscek, A., Neilly, B., Sherrington, C., & Stamatakis, E. (2019). Companion dog acquisition and mental well-being: A community-based three-arm controlled study. BMC Public Health, 19(1), Article 1428.
Ratschen, E., Shoesmith, E., Shahab, L., Silva, K., Kale, D., Toner, P., Reeve, C., & Mills, D. S. (2020). Human-animal relationships and interactions during the Covid-19 lockdown phase in the UK: Investigating links with mental health and loneliness. PLOS ONE, 15(9), Article e0239397.
Scoresby, K. J., Strand, E. B., Ng, Z., Brown, K. C., Stilz, C. R., Strobel, K., & Souza, M. (2021). Pet ownership and quality of life: A systematic review of the literature. Veterinary Sciences, 8(12), Article 332.
Taniguchi, Y., Ikeuchi, T., & Yong, J. (2024). Dog, cat, bird, fish, and other pet ownership and mortality: Evidence from the HILDA cohort. PLOS ONE, 19(8), Article e0305546.

psycholog i psychoterapeuta

