Mam w gabinecie zasadę: nie oceniać. Kiedy jednak siada przede mną osoba, która przez lata oddawała grupie wszystkie pieniądze, zrywała kontakty z rodziną i wierzyła, że jej lider ma bezpośredni kontakt z Bogiem, to coś we mnie wyraźnie się buntuje. Nie dlatego, że taka osoba jest głupia. Wręcz przeciwnie. Często to ludzie inteligentni, wrażliwi, szukający sensu. Sekty nie werbują głupców. …

