Podziel się z innymi
Doświadczam w mojej pracy terapeutycznej powtarzającej się sytuacji. Naprzeciwko mnie siada mężczyzna, najczęściej między trzydziestką a pięćdziesiątką, i pierwsze, co mówi, brzmi mniej więcej tak: „Właściwie to nie wiem, czy powinienem tu być. To żona mnie namówiła”. Albo: „Zwlekałem z tym dwa lata, ale w końcu coś pękło”.
Rzadko słyszę od mężczyzny, że przyszedł, bo sam poczuł, że potrzebuje rozmowy i zadbania o siebie. Znacznie częściej trafia do mnie ktoś, kogo przyprowadził kryzys, partnerka, lekarz albo zwyczajne wyczerpanie wszystkich innych strategii.
To nie jest moje subiektywne wrażenie. To wzorzec, który psychologia opisuje od dekad i który ma swoje wymierne, czasem tragiczne konsekwencje. Za suchym stwierdzeniem „mężczyźni rzadziej korzystają z pomocy psychologicznej” kryje się splot mechanizmów dobrze udokumentowanych w literaturze naukowej. Spróbujmy je rozłożyć na części.
Skala zjawiska
Zacznijmy od tego, co najlepiej ustalone. Już w klasycznej analizie czterech dużych badań populacyjnych wykazano, że kobiety konsekwentnie sięgają po pomoc psychiatryczną częściej niż mężczyźni z porównywalnymi problemami emocjonalnymi. Co istotne, ta sama analiza pokazała, że na wcześniejszym etapie procesu kobiety częściej niż mężczyźni rozpoznawały i nazywały niespecyficzne odczucia dyskomfortu jako problemy emocjonalne (Addis & Mahalik, 2003). Różnica zaczyna się więc nie w gabinecie, lecz znacznie wcześniej, na poziomie zauważenia u siebie problemu.
Druga liczba dotyczy konsekwencji tej ciszy. Najnowszy raport oparty na danych Komendy Głównej Policji wskazuje, że w 2025 roku w wyniku samobójstwa zmarły w Polsce 4776 osoby, z czego 3975 to mężczyźni, czyli 83%. Autorzy raportu podkreślają utrzymującą się, wyraźną dysproporcję płci, z istotnie wyższym odsetkiem samobójstw wśród mężczyzn (Czabański i Witkowska, 2026). Te dwie liczby, niższa zgłaszalność po pomoc i wyższa śmiertelność samobójcza, nie istnieją niezależnie od siebie. Łączy je sieć mechanizmów, którym warto się przyjrzeć.
Pierwsza przyczyna: kulturowy scenariusz męskości
Najlepiej udokumentowanym powodem męskiej niechęci do szukania pomocy są tradycyjne normy męskości, czyli zestaw kulturowych oczekiwań przekazywanych chłopcom: bądź silny, radź sobie sam, nie okazuj słabości, panuj nad emocjami. Addis i Mahalik (2003) w fundamentalnej dla tej dziedziny pracy zaproponowali ramę kontekstową, w której socjalizacja i społeczne konstruowanie męskości wchodzą w interakcję z procesami psychologicznymi obecnymi w sytuacji proszenia o pomoc. Innymi słowy: mężczyzna często odbiera prośbę o pomoc jako zagrożenie dla męskości i oznakę słabości.
Systematyczny przegląd 47 badań z lat 2000–2024 potwierdził, że tradycyjne normy męskości w sposób istotny zniechęcają mężczyzn do sięgania po wsparcie psychiczne. Z tego samego przeglądu wynika, że powracającym motywem jest lęk przed oceną jako mniej męski. W kilku analizowanych badaniach mężczyźni wyrażali realną obawę, że zostaną uznani za słabych lub „niemęskich”, jeśli zgłoszą problem psychiczny, co skłaniało ich raczej do tłumienia trudności niż do ich ujawniania (Mokhwelepa & Sumbane, 2025).
Przegląd dotyczący europejskiego regionu WHO doprecyzował, które elementy scenariusza męskości są tu kluczowe. Wskazano trzy główne bariery: samowystarczalność, trudność w wyrażaniu emocji oraz potrzebę samokontroli (Gough & Novikova, 2020). Mężczyzna wychowany w tym wzorcu nie traktuje prośby o pomoc jako rozsądnego kroku, lecz jako przyznanie się do porażki w roli, którą uważa za rdzeń swojej tożsamości.
W gabinecie widzę to nieustannie. Mężczyzna, który potrafi godzinami opowiadać o pracy czy samochodzie, milknie, gdy pytam, co czuje. Najczęściej nie z oporu, lecz dlatego, że nikt go nigdy tego nie uczył.
Druga przyczyna: rozpoznawanie i nazywanie emocji
To prowadzi do mechanizmu, który przekłada normy kulturowe na konkretny deficyt psychiczny. W literaturze opisuje się trudność części mężczyzn w identyfikowaniu i komunikowaniu własnych stanów emocjonalnych, zjawisko bliskie pojęciu aleksytymii. Seidler i współpracownicy (2016) w systematycznym przeglądzie 37 badań nad rolą męskości w szukaniu pomocy w depresji wykazali, że konformizm wobec tradycyjnych norm męskich działa trojako: wpływa na same objawy i sposób ich wyrażania, na postawy i intencje wobec szukania pomocy oraz na strategie radzenia sobie z objawami. Autorzy zwracają uwagę, że mężczyznom bywa trudno rozpoznać i zakomunikować objawy depresji, a normy takie jak stoicyzm wchodzą w konflikt z doświadczaniem depresji, nasilając autostygmatyzację.
Warto w tym miejscu zachować ostrożność interpretacyjną. Niedawne badanie Horton i współpracowników (2026), wbrew oczekiwaniom samych autorów, nie wykazało bezpośredniego związku między „toksyczną męskością” a unikaniem pomocy. Toksyczna męskość wiązała się jedynie z restrykcyjną emocjonalnością, czyli powściąganiem ekspresji uczuć, a to dopiero ona, a nie sama męskość, przewidywała unikanie szukania pomocy w problemach emocjonalnych i myślach samobójczych. Dodam uczciwie, że praca ta spotkała się z poważną krytyką metodologiczną, dotyczącą między innymi nakładania się mierzonych konstruktów (Jonason & Gruda, 2026). To dobry przykład tego, że nie każdy popularny slogan o „toksycznej męskości” znajduje proste potwierdzenie w danych, a samym mechanizmem wartym uwagi jest raczej wyuczone tłumienie emocji niż etykieta.
Trzecia przyczyna: maskowana depresja
Trzeci mechanizm uważam za jeden z najbardziej niedocenianych. Chodzi o tak zwaną maskowaną, czyli atypową, depresję u mężczyzn. Klasyczny obraz depresji, ze smutkiem i wycofaniem, jest częściowo skonstruowany na podstawie objawów częstszych u kobiet. Badania epidemiologiczne konsekwentnie raportują wyższą rozpowszechnioną częstość epizodów depresyjnych u kobiet, jednak depresja u mężczyzn bywa niedoszacowana, ponieważ może być „maskowana” i manifestować się objawami zewnętrznymi, takimi jak agresja czy nadużywanie substancji (Seidler et al., 2016).
Konsekwencja jest podwójnie groźna. Po pierwsze, sam mężczyzna nie rozpoznaje u siebie depresji, bo „nie jest smutny, tylko poirytowany”. Po drugie, jak wskazuje literatura, klinicyści rzadziej diagnozują depresję u mężczyzn niż u kobiet, a mężczyźni mają niższy poziom tak zwanej wiedzy o zdrowiu psychicznym (Seidler et al., 2016). Mechanizm rozpoznawania zawodzi więc na obu końcach: u pacjenta i u specjalisty.
Efekt błędnego koła
Te przyczyny nie sumują się prosto, lecz wchodzą w sprzężenie zwrotne. Badania nad tak zwanym stresem rozbieżności męskości (masculine discrepancy stress), czyli napięciem wynikającym z poczucia niespełniania kulturowych oczekiwań wobec własnej płci, pokazują tu wymowny wzorzec. W badaniu na próbie 558 mężczyzn stwierdzono istotny pośredni efekt: stres rozbieżności męskości przekładał się na nasilenie objawów psychicznych za pośrednictwem postrzeganych barier w szukaniu pomocy, a efekt ten był silniejszy wśród mężczyzn z grup mniejszościowych niż wśród mężczyzn białych (Berke et al., 2022).
Logika tego koła jest przewrotna. Mężczyzna cierpi, lecz cierpienie odbiera jako dowód własnej niewystarczalności jako mężczyzny. To pogłębia stres. Jednocześnie ten sam wzorzec zakazuje mu sięgnąć po narzędzie, które mogłoby pomóc. Im gorzej się czuje, tym mocniej trzyma się strategii „poradzę sobie sam”, która właśnie zawodzi.
Skutki
Najpoważniejszą konsekwencją jest podwyższone ryzyko samobójcze, widoczne we wspomnianej dysproporcji płci (Czabański i Witkowska, 2026). Ale rachunek płacą też rodziny i bliscy mężczyzny tłumiącego cierpienie, doświadczając jego drażliwości, wycofania czy sięgania po substancje, które bywają zewnętrznymi objawami nierozpoznanej depresji (Seidler et al., 2016). Jest też skutek subtelniejszy, choć trudniej go domknąć twardymi danymi: mężczyzna, który nie nauczył się rozmawiać o swoim świecie wewnętrznym, z dużym prawdopodobieństwem przekaże ten sam wzorzec socjalizacyjny synom, a mechanizm opisany przez Addisa i Mahalika (2003) reprodukuje się w kolejnym pokoleniu.
Jak to zmienić
Najważniejsza, a zarazem najbardziej budująca obserwacja płynie z literatury: tradycyjna męskość nie musi być wyłącznie przeszkodą. Część badań ujętych w przeglądzie Mokhwelepy i Sumbane (2025) pokazuje, że niektórzy mężczyźni odnajdują w tych samych normach siłę w procesie zdrowienia, traktując zmaganie z kryzysem jako osobistą próbę, z której wychodzą silniejsi, co pozwala im sięgnąć po pomoc bez poczucia, że zdradzają swoją męskość. Seidler i współpracownicy (2016) ujmują to wprost: przeformułowanie męskości w bardziej elastyczną, taką, która potrafi zintegrować doświadczenie depresji, może zwiększać gotowość do szukania pomocy.
Z tej przesłanki wynika kilka konkretnych kierunków, dobrze osadzonych w danych.
Po pierwsze, język i forma pomocy. Seidler i współpracownicy (2016) ustalili, że mężczyźni preferują interwencje oparte na współpracy i zorientowane na działanie oraz rozwiązywanie problemów. Z mężczyzną, dla którego „terapia” brzmi jak kapitulacja, lepiej działa zatem rama zadaniowa: konkretny cel, praca nad problemem, odzyskiwanie sprawczości. To nie manipulacja, lecz dostosowanie metody do odbiorcy.
Po drugie, redukcja stygmatyzacji. Seidler i współpracownicy (2016) wskazują, że po skorzystaniu z pomocy psychologicznej postawy mężczyzn wobec depresji zmieniają się, i rekomendują rozwijanie interwencji obniżających stygmat bycia „niemęskim”. Innymi słowy: pierwszy kontakt z pomocą sam w sobie bywa czynnikiem zmiany postaw.
Po trzecie, właściwy punkt wejścia do systemu. Wielu mężczyzn nie trafi od razu do gabinetu psychoterapeuty, lecz do lekarza pierwszego kontaktu. Badania jakościowe wskazują na rolę lekarzy rodzinnych jako potencjalnego punktu rozpoznania problemu i kierowania dalej, przy jednoczesnym zastrzeżeniu, że potrzeba więcej danych o preferowanych formach usług (Staiger et al., 2020).
Po czwarte, zmiana po stronie systemu i specjalistów. Skoro klinicyści rzadziej rozpoznają depresję u mężczyzn (Seidler et al., 2016), to potrzebne jest szkolenie profesjonalistów w wychwytywaniu atypowych, zewnętrznych objawów oraz w pracy z barierami związanymi z męskością (Addis & Mahalik, 2003).
Na koniec
Kiedy ten mężczyzna z początku tekstu, ten, którego „żona namówiła”, kończy, po kilku miesiącach a częściej po kilku latach, terapię, często słyszę zdanie: „Szkoda, że nie przyszedłem wcześniej”. Zawiera się w nim cały problem i cała nadzieja. Problem, bo zwłoka kosztowała go lata cierpienia. Nadzieja, bo jednak przyszedł, a mur okazał się przekraczalny.
Dane są w tej sprawie zaskakująco zgodne i z moją codzienną praktyką: bariera, o której mówimy, jest wyuczona, a to, co wyuczone, można oduczyć, zarówno na poziomie pojedynczego mężczyzny, jak i kultury, która kształtuje chłopców.
Bibliografia
Addis, M. E., & Mahalik, J. R. (2003). Men, masculinity, and the contexts of help seeking. American Psychologist, 58(1), 5–14.
Berke, D. S., Liautaud, M., & Tuten, M. (2022). Men’s psychiatric distress in context: Understanding the impact of masculine discrepancy stress, race, and barriers to help-seeking. Journal of health psychology, 27(4), 946-960.
Czabański, A., i Witkowska, H. (2026). Raport. Samobójstwa i próby samobójcze w Polsce w latach 2020–2025 na podstawie danych Komendy Głównej Policji na dzień 20.01.2026. Warszawa.
Gough, B., & Novikova, I. (2020). Mental health, men and culture: how do sociocultural constructions of masculinities relate to men’s mental health help-seeking behaviour in the WHO European Region?. WHO.
Horton, E. K. J., Schermerhorn, N., i Hanel, P. H. P. (2026). The impact of toxic masculinity on restrictive emotionality and mental health seeking support. Personality and Individual Differences, 248, 113459.
Jonason, P., & Gruda, D. (2026). Technical comment on Horton, E. K. J., Schermerhorn, N., & Hanel, P. H. P. (2025). The impact of toxic masculinity on restrictive emotionality and mental health seeking support. Personality and Individual Differences, 252, 113609.
Mokhwelepa, L. W., & Sumbane, G. O. (2025). Men’s mental health matters: The impact of traditional masculinity norms on men’s willingness to seek mental health support; a systematic review of literature. American journal of men’s health, 19(3), 15579883251321670.
Seidler, Z. E., Dawes, A. J., Rice, S. M., Oliffe, J. L., & Dhillon, H. M. (2016). The role of masculinity in men’s help-seeking for depression: A systematic review. Clinical Psychology Review, 49, 106–118.
Staiger, T., Stiawa, M., Mueller-Stierlin, A. S., Kilian, R., Beschoner, P., Gündel, H., Becker, T., Frasch, K., Panzirsch, M., Schmauß, M., & Krumm, S. (2020). Masculinity and help-seeking among men with depression: A qualitative study. Frontiers in Psychiatry, 11, 599039.

psycholog i psychoterapeuta

